Kiedy zejdzie lód
Autor: Paweł Szewc
Data dodania: 10-02-2026
Wyświetleń: 200
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii METODY POŁOWU I NĘCENIA
Czekając na rozpoczęcie nowego sezonu od wielu lat zastanawiałem się kiedy jest ten odpowiedni moment. Kiedy zacząć sezon na pierwszej zasiadce. Doszedłem do wniosku, że jak najwcześniej się tylko da czyli zaraz po zejściu pierwszego lodu.
Wiele lat temu czekałem aż woda zacznie się ogrzewać. Szukałem kwietniowych płycizn i nasłonecznionych miejsc. To wszystko jednak było dla mnie za mało, chciałem częściej i coraz wcześniej rozpoczynać mój sezon karpiowy bo tak trudno wytrzymać w domu. Moje pierwsze zasiadki zaczynałem więc już w marcu a później jeszcze wcześniej jak tylko zszedł pierwszy lód.
Wiele lat temu czekałem aż woda zacznie się ogrzewać. Szukałem kwietniowych płycizn i nasłonecznionych miejsc. To wszystko jednak było dla mnie za mało, chciałem częściej i coraz wcześniej rozpoczynać mój sezon karpiowy bo tak trudno wytrzymać w domu. Moje pierwsze zasiadki zaczynałem więc już w marcu a później jeszcze wcześniej jak tylko zszedł pierwszy lód.
Po kilku przedwiosennych zasiadkach okazało się, że karpie całkiem nieźle już biorą. Co prawda bardzo mnie to dziwiło bo woda była bardzo zimna 5-6 stopni a w nocy często przychodziły przymrozki. Zacząłem się zastanawiać co takiego dzieje się w wodzie, że karpie nagle dostają pierwszego amoku na jedzenie. Zacząłem więc analizować z wielu lat moje przedwiosenne zasiadki. Niezłe brania były w kwietniu ale wtedy woda już się mocno nagrzewała więc szukałem jeszcze wcześniejszych połowów i wspólnego mianownika. Doszedłem do wniosku, że jest jeden bardzo ważny czynnik, który powoduje to, że karpie nagle zaczynają intensywniej żerować. Tym mianownikiem jest okres tuż po zejściu lodu. Najlepszy moment był do 2 tygodni po zejściu lodu na danym akwenie.
Kiedy już to rozgryzłem w jakim okresie karpie należy łowić, zacząłem śledzić niektóre zbiorniki, z których w jakich momentach zaczyna schodzić ostatni lód. To bardzo ważne ponieważ dzięki dokładnemu planowi możemy łowić w tym czasie na kilku zbiornikach, bo w każdej wodzie lód puszcza w różnych odstępach czasu. Jak wiecie jest to uzależnione od głębokości, regionu Polski, czy wielkości zbiornika oraz czy jest częściej nasłoneczniony czy też nie. Mam to szczęście, że mieszkam na zachodzie Polski a tu wiosna przychodzi najwcześniej. Kiedy puszczą lody jest uzależnione głownie od panującej pogody dlatego musimy to wszystko dokładnie obserwować. Pamiętam jedną z zasiadek kiedy nie mogłem już wytrzymać w domu i czekałem tylko na sygnał zejścia lodu. Było to 28 lutego kiedy zszedł ostatni lód a moja zasiadka trwała 2 nocki. Udało mi się wtedy zaliczyć aż 4 brania w tym karpia 8kg i kilka mniejszych 3-6kg. Była to naprawdę super zasiadka zwłaszcza, że dzień wcześniej na zbiorniku był jeszcze lód a woda miała 4 stopnie. Po tygodniu wróciłem znów na szybką nockę i sytuacja się powtórzyła miałem kolejne karpie. Nie trwało to jednak długo bo po tym wczesnym okresie po zejściu lodu nastąpiła długa cisza, która trwała do czasu kiedy zaczęła podnosić się temperatura wody.
Często zastanawiałem się co takiego zmienia się z zbiorniku, że karpie tak chętnie współpracują po zejściu lodu. Doszedłem do wniosku, że głównym czynnikiem pobudzającym karpie do żerowania jest nagłe podniesienie się zawartości tlenu w wodzie. To podstawowy czynnik wpływający na intensywność żerowania karpi. Zimą pod pokrywą lodu bardzo mała jest przepuszczalność światła dziennego, które jest podstawowym czynnikiem do produkcji tlenu w wodzie. Panujące ciemności, słaba fotosynteza, niekorzystnie wpływa na samopoczucie ryb i obniża zawartość tlenu w wodzie. W momencie kiedy schodzi lód, a światła i tlenu w wodzie nagle przybywa w sporej ilości, ryby czują, że wreszcie najgorszy moment minął i dlatego wygłodniałe ruszają na żerowiska. Kiedy nasycą pierwszy głód spokojnie czekają na podwyższenie temperatury wody aby ich przemiana była większa a co za tym idzie większe zapotrzebowanie na pokarm. Kiedy więc schodzi ostatni lód ja to nazywam pierwszą radością karpi, której nie należy przegapić i ruszać jak najszybciej na karpie.
Przede wszystkim wybieram małe zbiorniki głównie glinianki, gdzie w dużo szybszy i łatwiejszy sposób mogę zmienić miejscówkę nie ruszając się ze swojego stanowiska. Ważne jest dla mnie to abym z mojego obozu widział cały zbiornik lub jego większa część. Ułatwia to obserwację wody i wybór miejscówek w wodzie. Zawsze przygotowuję się tak abym w dowolnym czasie mógł wywieźć zestaw w dowolną część zbiornika. O tak wczesnej porze raczej nie spodziewam się innych wędkarzy nad wodą dlatego lubię w tym czasie łowić i mogę wywozić, gdzie mi się podoba, a podoba mi się tam, gdzie kręcą się karpie. Nie liczę na serie spławów ale kiedy widzę, że część zbiornika lepiej żyje niż inna np. po oczkach drobnicy mocniej się przyglądam temu rejonowi. W nocy wiele razy w okresach dobrych brań miałem spławy także ich nie wykluczam nigdy i zawsze nasłuchuję.
Wybieram głównie spokojne i zarośnięte brzegi o głębokościach 2-3 metrów. Stare suche trzciny czy przybrzeżne krzaki zawsze dobrze wróżą. Są to w zasadzie typowe żerowiska wiosenne. Karpie wiedzą, gdzie najwcześniej pojawi się pokarm i w te rejony podążają wiedzione instynktem. Moje łowisko staram się wybierać w okolicy jakiegoś głębszego dołka. Zauważyłem, że karpie lubią czuć głęboką wodę bo tam zaraz schodzą medytować po zjedzonych kilku kąskach. A wiadoma sprawa, że one nie będą jeszcze tak energiczne jak wiosną lub późną wiosną.
Najlepiej bardzo mało i rozsądnie obserwując sytuację nad wodą. Skupiam się do delikatnego sypania z wykorzystaniem PVA siatek lub też worków. Moja zanęta musi być drobna i szybko chmurząca dlatego wybieram mieszankę Pva Crushed miksu wraz z gejzer stick miksem. Zanęta ta po wrzuceniu do wody intensywnie bombluje i roznosi cząstki zanęty w naprawdę duży obszar i na sporą wysokość nad dnem. Chmury tworzę nawet metr na metr i one w ostatnim czasie naprawdę pomogły mi w trudnych warunkach złowić wiele karpi. Zimna woda ogranicza roznoszenie się zapachów więc staram się to poprawić. Kiedy zostaję nockę przygotowuję także drobny pellet 2-6mm wraz ze skruszonymi kulkami. Wszystko zalewam dobrej jakości aminoliquidem i ładuję do worków lub siatek PVA. Czasami do samego punktowego nęcenia dodaję jakąś jedną garstkę równie tej samej zanęty i wsypuję ją do łódki. Podczas zrzucania komory zanęta zaczyna pracować już w górnych partiach dzięki czemu mam znacznie większy obszar z roznoszonymi zapachami. Ciężarek oblepiam pastą pelletową, która równie dobrze wabi mi ryby.
Jako przynętę stawiam przede wszystkim na małego pojedynczego pop upa 10-15mm i najlepiej mi się sprawdziła w zimnej wodzie truskawka oraz Squid. Przypony najczęściej z miękkiej plecionki 25lb i haczyka nr6. Kiedy karpie są bardziej aktywne czasami robię małego bałwanka z kulek 14 i 10mm. Śmiało dipuję kulki haczykowe i nie boję się mocnych aromatów woda jest zimna a karpie ospałe i trzeba je jakoś pobudzić.
Kiedy więc tylko schodzi ostatni lód ze zbiorników szybko ruszam na zasiadkę, bo wiem, że jest to pierwszy i najlepszy okres żerowania ryb i staram się go wykorzystać najlepiej jak to tylko możliwe.

Kiedy już to rozgryzłem w jakim okresie karpie należy łowić, zacząłem śledzić niektóre zbiorniki, z których w jakich momentach zaczyna schodzić ostatni lód. To bardzo ważne ponieważ dzięki dokładnemu planowi możemy łowić w tym czasie na kilku zbiornikach, bo w każdej wodzie lód puszcza w różnych odstępach czasu. Jak wiecie jest to uzależnione od głębokości, regionu Polski, czy wielkości zbiornika oraz czy jest częściej nasłoneczniony czy też nie. Mam to szczęście, że mieszkam na zachodzie Polski a tu wiosna przychodzi najwcześniej. Kiedy puszczą lody jest uzależnione głownie od panującej pogody dlatego musimy to wszystko dokładnie obserwować. Pamiętam jedną z zasiadek kiedy nie mogłem już wytrzymać w domu i czekałem tylko na sygnał zejścia lodu. Było to 28 lutego kiedy zszedł ostatni lód a moja zasiadka trwała 2 nocki. Udało mi się wtedy zaliczyć aż 4 brania w tym karpia 8kg i kilka mniejszych 3-6kg. Była to naprawdę super zasiadka zwłaszcza, że dzień wcześniej na zbiorniku był jeszcze lód a woda miała 4 stopnie. Po tygodniu wróciłem znów na szybką nockę i sytuacja się powtórzyła miałem kolejne karpie. Nie trwało to jednak długo bo po tym wczesnym okresie po zejściu lodu nastąpiła długa cisza, która trwała do czasu kiedy zaczęła podnosić się temperatura wody.

Często zastanawiałem się co takiego zmienia się z zbiorniku, że karpie tak chętnie współpracują po zejściu lodu. Doszedłem do wniosku, że głównym czynnikiem pobudzającym karpie do żerowania jest nagłe podniesienie się zawartości tlenu w wodzie. To podstawowy czynnik wpływający na intensywność żerowania karpi. Zimą pod pokrywą lodu bardzo mała jest przepuszczalność światła dziennego, które jest podstawowym czynnikiem do produkcji tlenu w wodzie. Panujące ciemności, słaba fotosynteza, niekorzystnie wpływa na samopoczucie ryb i obniża zawartość tlenu w wodzie. W momencie kiedy schodzi lód, a światła i tlenu w wodzie nagle przybywa w sporej ilości, ryby czują, że wreszcie najgorszy moment minął i dlatego wygłodniałe ruszają na żerowiska. Kiedy nasycą pierwszy głód spokojnie czekają na podwyższenie temperatury wody aby ich przemiana była większa a co za tym idzie większe zapotrzebowanie na pokarm. Kiedy więc schodzi ostatni lód ja to nazywam pierwszą radością karpi, której nie należy przegapić i ruszać jak najszybciej na karpie.

Przede wszystkim wybieram małe zbiorniki głównie glinianki, gdzie w dużo szybszy i łatwiejszy sposób mogę zmienić miejscówkę nie ruszając się ze swojego stanowiska. Ważne jest dla mnie to abym z mojego obozu widział cały zbiornik lub jego większa część. Ułatwia to obserwację wody i wybór miejscówek w wodzie. Zawsze przygotowuję się tak abym w dowolnym czasie mógł wywieźć zestaw w dowolną część zbiornika. O tak wczesnej porze raczej nie spodziewam się innych wędkarzy nad wodą dlatego lubię w tym czasie łowić i mogę wywozić, gdzie mi się podoba, a podoba mi się tam, gdzie kręcą się karpie. Nie liczę na serie spławów ale kiedy widzę, że część zbiornika lepiej żyje niż inna np. po oczkach drobnicy mocniej się przyglądam temu rejonowi. W nocy wiele razy w okresach dobrych brań miałem spławy także ich nie wykluczam nigdy i zawsze nasłuchuję.
Wybieram głównie spokojne i zarośnięte brzegi o głębokościach 2-3 metrów. Stare suche trzciny czy przybrzeżne krzaki zawsze dobrze wróżą. Są to w zasadzie typowe żerowiska wiosenne. Karpie wiedzą, gdzie najwcześniej pojawi się pokarm i w te rejony podążają wiedzione instynktem. Moje łowisko staram się wybierać w okolicy jakiegoś głębszego dołka. Zauważyłem, że karpie lubią czuć głęboką wodę bo tam zaraz schodzą medytować po zjedzonych kilku kąskach. A wiadoma sprawa, że one nie będą jeszcze tak energiczne jak wiosną lub późną wiosną.

Najlepiej bardzo mało i rozsądnie obserwując sytuację nad wodą. Skupiam się do delikatnego sypania z wykorzystaniem PVA siatek lub też worków. Moja zanęta musi być drobna i szybko chmurząca dlatego wybieram mieszankę Pva Crushed miksu wraz z gejzer stick miksem. Zanęta ta po wrzuceniu do wody intensywnie bombluje i roznosi cząstki zanęty w naprawdę duży obszar i na sporą wysokość nad dnem. Chmury tworzę nawet metr na metr i one w ostatnim czasie naprawdę pomogły mi w trudnych warunkach złowić wiele karpi. Zimna woda ogranicza roznoszenie się zapachów więc staram się to poprawić. Kiedy zostaję nockę przygotowuję także drobny pellet 2-6mm wraz ze skruszonymi kulkami. Wszystko zalewam dobrej jakości aminoliquidem i ładuję do worków lub siatek PVA. Czasami do samego punktowego nęcenia dodaję jakąś jedną garstkę równie tej samej zanęty i wsypuję ją do łódki. Podczas zrzucania komory zanęta zaczyna pracować już w górnych partiach dzięki czemu mam znacznie większy obszar z roznoszonymi zapachami. Ciężarek oblepiam pastą pelletową, która równie dobrze wabi mi ryby.

Jako przynętę stawiam przede wszystkim na małego pojedynczego pop upa 10-15mm i najlepiej mi się sprawdziła w zimnej wodzie truskawka oraz Squid. Przypony najczęściej z miękkiej plecionki 25lb i haczyka nr6. Kiedy karpie są bardziej aktywne czasami robię małego bałwanka z kulek 14 i 10mm. Śmiało dipuję kulki haczykowe i nie boję się mocnych aromatów woda jest zimna a karpie ospałe i trzeba je jakoś pobudzić.
Kiedy więc tylko schodzi ostatni lód ze zbiorników szybko ruszam na zasiadkę, bo wiem, że jest to pierwszy i najlepszy okres żerowania ryb i staram się go wykorzystać najlepiej jak to tylko możliwe.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii METODY POŁOWU I NĘCENIA
