W ciągłej gotowości
Autor: Piotr Czemer
Data dodania: 28-12-2025
Wyświetleń: 128
TAKTYKA TO PODSTAWA
O ile na wyprawy musimy się skrupulatnie przygotować i sprawdzić cały swój ekwipunek, żeby czasem nic nam nie brakowało to na „spontany” powinniśmy być zwarci i gotowi w każdej chwili w okrojonej wersji. Nigdy nie wiemy kiedy nadarzy się okazja na wyjazd, często czekamy tylko na okienko pogodowe, więc jak nadejdzie ta chwila to z pewnością nie będzie czasu na skrupulatne przygotowania. Najczęściej jest to okres po zakończeniu sezonu wyjazdowego aż do jego rozpoczęcia czyli od listopada do kwietnia. Jest to czas kiedy ryba bardzo słabo żeruje i trzeba ją rzeczywiście namierzyć a wielodniowe zasiadki nad wodą nie przynoszą tak spektakularnych efektów i możemy jedynie liczyć na pojedyncze brania. Jeżeli mamy zaledwie kilka godzin na pobyt nad wodą to nie ma co zabierać całego sprzętu ze sobą oraz kilogramów zanęty. Tutaj musi być dopracowany skrajny minimalizm. Zarówno sprzęt jak i galanteria karpiowa powinna być przygotowana w takim stopniu żeby po kilkunastu minutach od pojawienia się nad wodą zestawy były w wodzie a my już w fotelu na pełnym relaksie. Co prawda do tego trzeba się również przygotować ale możemy to zrobić dużo wcześniej i bardziej przemyślanie.
WYBÓR ŁOWISKA
Na szybki wypad możemy zdecydować się tylko na pobliskie łowisko oddalone o kilka lub kilkanaście kilometrów, które dobrze znamy, wiemy gdzie i co jest grane. Nie ma co tutaj wybrzydzać czy to woda PZW czy komercja bo przecież chodzi nam tylko o chwilową odskocznie. Nie ma mowy o kilkugodzinnych podróżach albo godzinnym sondowaniu łowiska. Krótki dojazd, szybkie rozłożenie i ekspresowa wywózka to jest to na czym nam najbardziej zależy.
KOMPAKTOWE PAKOWANIE
Do takich ekspresowych akcji musimy się mądrze spakować bez zbędnego nadbagażu. Chwilowy pobyt nad wodą z pewnością nie wymaga od nas zabrania ze sobą całego naszego sprzętu. Radzę się tak spakować, żeby zabrać się „na raz”, bez zbędnego kursowania między autem a stanowiskiem oddalonym czasem o kilkadziesiąt a nawet kilkaset metrów. W większości przypadków wybór zapewne padnie na pobliskie wody PZW, więc musimy być przygotowani na okoliczność wyboru innej miejscówki niż pierwotnie zakładaliśmy, dlatego mobilność to podstawa. Dobrze jest aby cały sprzęt był pakowany w swoich bagażach ochronnych, wówczas możemy spokojnie luźne rzeczy poukładać w każdej wolnej przestrzeni. Pokrowiec na krzesło zawsze ma dużo luzu i sporo pomieści luźnych rzeczy: przybornik wędkarski, dodatkowe ciuchy czy coś na ząb.
Wędki pakowane w pokrowiec typu „holdall” wyposażony w kilka dodatkowych kieszeni możemy wykorzystać na potrzeby transportu podbieraka i podpórek uzbrojonych już w sygnalizatory – rezygnujemy z poda z uwagi na gabaryty.
Matę karpiową typu ”wanienka” wykorzystamy do transportu łódki zanętowej i kilku luźnych rzeczy jak echo, aparaturę RC, składane wiaderko, odkażacz i tp.
Wędki powinniśmy już wcześniej uzbroić aby na miejscu dopiąć już tylko przygotowany przypon i ciężarek. Przybornik wędkarski również nie ma co rozbudowywać, kilka podstawowych narzędzi, przyponów i ciężarków w zupełności wystarczy.
PRZYGOTOWANIE ZANĘTY
Mając na myśli krótkie łowienie z przekonaniem możemy założyć niewielką ilość zanęty, i maksymalnie 2 smaki kulek a nawet wystarczy i jeden podany w różnych odsłonach. Nad kwestią doboru zanęty musimy pomyśleć już wcześniej i wziąć pod uwagę zarówno porę roku jak i rodzaj łowiska. Techniki nęcenia są różne ale warto sobie przygotować bazę zbudowaną z kulek i pelletu w zalewie. Przygotowujemy kulki w całości i ich części wraz z pelletem zalewamy wybranym Boosterem, Liquid Foodem lub Bio Sosem i zasypujemy dowolnym PVA Crushed Mix. Tak przygotowana zanęta może pozostać w wiadrze przez długie miesiące bez obawy o utratę właściwości poszczególnych komponentów. Nie polecam przechowywania mieszanki kulek z pelletem w jednym pojemniku z uwagi na ich różnicę wilgotności. Pellet jest mocno wysuszonym produktem natomiast kulki dosyć mocno nasączone atraktorami. W przypadku dłuższego przechowywania takiej mieszanki dochodzi do wyrównania wilgotności w poszczególnych produktach tj. bardziej suche pellety wchłaniają wilgotność pochodzącą z kulek i w tym przypadku kulki tracą swój aromat tracąc nawet na objętości i stając się bardziej twardym produktem natomiast pellet znacząco rozmięka. Taka mieszanka niestety nie jest już tak wartościowa i traci swoje pierwotne właściwości w zakresie pracy w wodzie. Przygotowaną zanętę ładnie umieszczamy w wiaderku modułowym, które pozwala odizolować bazę zanętową od wybranych kulek smakowych i ułatwia nam transport wszystkiego w jednym opakowaniu. Dodatkowo możemy już umieścić w poszczególnych pojemnikach wybrane przypony z już założonymi kuleczkami. A opcja zamykania każdego z nich zabezpieczy nam zarówno zanętę jak i przynęty przed wysychaniem i utratą aromatów. Szczerze polecam tego typu wiadereczka.
Taki sposób przygotowania pozwoli nam wyruszyć na łowisko o każdej porze dnia i nocy. Zbudowanie swojego pakietu startowego w podobny sposób może sobie leżakować w zakątku domowym lub garażowym i nie zajmuje dużo miejsca a mamy świadomość że jesteśmy w ciągłej gotowości do podjęcia wyzwania nad wodą. Ilość sprzętu jaki zabieramy ze sobą z pewnością nam wystarczy na kilka – kilkanaście godzin wędkowania i możemy spokojnie się przemieszczać po brzegu łowiska w poszukiwaniu miejscówki bez utraty sił. Wbrew pozorom taki zestaw wcale dużo nie waży. Musimy mieć tą świadomość, że jak przez ten skromny czas uda nam się przechytrzyć jakiegoś cyprinusa to i tak będzie pełnia sukcesu a jak nie to wymarzony odpoczynek i tak się ziści. Teraz nic innego nam już nie zostało jak wyruszyć nad wodę i cieszyć się każdą tam spędzoną chwilą a karpik będzie tą przysłowiową „wisienką na torcie”……..
POWODZENIA I TRZYMAM KCIUKI!!!!
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii PORADY
Oddanie się pasji karpiarstwa jest czymś przepięknym, zwiedzanie różnych regionów Polski i świata w poszukiwaniu pięknych zbiorników z okazałymi karpiami, obcowanie z naturą, ciągłe doskonalenie samego siebie oraz niezbędnego a czasem i zbędnego sprzętu aż po emocjonującą walkę z najsilniejszymi osobnikami… coś co się wspomina przez lata.
Mam wrażenie że pogoń za wynikiem już dawno nie jest nadrzędnym celem naszych zasiadek, jest to coś zdecydowanie cenniejszego. Ta ucieczka od codzienności, odcięcie się od obowiązków i zadań, po prostu udanie się w zapomnienie dla najkrótszej chwili nad wodą. Nie zawsze mamy możliwość porzucenia wszystkiego co nas otacza aby wyjechać na kilku lub kilkunastodniową zasiadkę karpiową. Zapewne było by to spełnienie niektórych z naszych marzeń ale niestety jest jak jest i nie ma co z tym walczyć. Pamiętajcie… spokój w domu jest najważniejszy. Większość z nas planuje dłuższe zasiadki zaledwie dwa góra trzy razy do roku. Niektórzy mogą sobie pozwolić zaledwie na krótkie 2-3 dniowe wypady a czasami to po prostu spontaniczna akcja na kilka godzin, a tyle człowiek to i na wiaderku przesiedzi.

TAKTYKA TO PODSTAWA
O ile na wyprawy musimy się skrupulatnie przygotować i sprawdzić cały swój ekwipunek, żeby czasem nic nam nie brakowało to na „spontany” powinniśmy być zwarci i gotowi w każdej chwili w okrojonej wersji. Nigdy nie wiemy kiedy nadarzy się okazja na wyjazd, często czekamy tylko na okienko pogodowe, więc jak nadejdzie ta chwila to z pewnością nie będzie czasu na skrupulatne przygotowania. Najczęściej jest to okres po zakończeniu sezonu wyjazdowego aż do jego rozpoczęcia czyli od listopada do kwietnia. Jest to czas kiedy ryba bardzo słabo żeruje i trzeba ją rzeczywiście namierzyć a wielodniowe zasiadki nad wodą nie przynoszą tak spektakularnych efektów i możemy jedynie liczyć na pojedyncze brania. Jeżeli mamy zaledwie kilka godzin na pobyt nad wodą to nie ma co zabierać całego sprzętu ze sobą oraz kilogramów zanęty. Tutaj musi być dopracowany skrajny minimalizm. Zarówno sprzęt jak i galanteria karpiowa powinna być przygotowana w takim stopniu żeby po kilkunastu minutach od pojawienia się nad wodą zestawy były w wodzie a my już w fotelu na pełnym relaksie. Co prawda do tego trzeba się również przygotować ale możemy to zrobić dużo wcześniej i bardziej przemyślanie.


WYBÓR ŁOWISKA
Na szybki wypad możemy zdecydować się tylko na pobliskie łowisko oddalone o kilka lub kilkanaście kilometrów, które dobrze znamy, wiemy gdzie i co jest grane. Nie ma co tutaj wybrzydzać czy to woda PZW czy komercja bo przecież chodzi nam tylko o chwilową odskocznie. Nie ma mowy o kilkugodzinnych podróżach albo godzinnym sondowaniu łowiska. Krótki dojazd, szybkie rozłożenie i ekspresowa wywózka to jest to na czym nam najbardziej zależy.

KOMPAKTOWE PAKOWANIE
Do takich ekspresowych akcji musimy się mądrze spakować bez zbędnego nadbagażu. Chwilowy pobyt nad wodą z pewnością nie wymaga od nas zabrania ze sobą całego naszego sprzętu. Radzę się tak spakować, żeby zabrać się „na raz”, bez zbędnego kursowania między autem a stanowiskiem oddalonym czasem o kilkadziesiąt a nawet kilkaset metrów. W większości przypadków wybór zapewne padnie na pobliskie wody PZW, więc musimy być przygotowani na okoliczność wyboru innej miejscówki niż pierwotnie zakładaliśmy, dlatego mobilność to podstawa. Dobrze jest aby cały sprzęt był pakowany w swoich bagażach ochronnych, wówczas możemy spokojnie luźne rzeczy poukładać w każdej wolnej przestrzeni. Pokrowiec na krzesło zawsze ma dużo luzu i sporo pomieści luźnych rzeczy: przybornik wędkarski, dodatkowe ciuchy czy coś na ząb.

Wędki pakowane w pokrowiec typu „holdall” wyposażony w kilka dodatkowych kieszeni możemy wykorzystać na potrzeby transportu podbieraka i podpórek uzbrojonych już w sygnalizatory – rezygnujemy z poda z uwagi na gabaryty.
Matę karpiową typu ”wanienka” wykorzystamy do transportu łódki zanętowej i kilku luźnych rzeczy jak echo, aparaturę RC, składane wiaderko, odkażacz i tp.
Wędki powinniśmy już wcześniej uzbroić aby na miejscu dopiąć już tylko przygotowany przypon i ciężarek. Przybornik wędkarski również nie ma co rozbudowywać, kilka podstawowych narzędzi, przyponów i ciężarków w zupełności wystarczy.

PRZYGOTOWANIE ZANĘTY
Mając na myśli krótkie łowienie z przekonaniem możemy założyć niewielką ilość zanęty, i maksymalnie 2 smaki kulek a nawet wystarczy i jeden podany w różnych odsłonach. Nad kwestią doboru zanęty musimy pomyśleć już wcześniej i wziąć pod uwagę zarówno porę roku jak i rodzaj łowiska. Techniki nęcenia są różne ale warto sobie przygotować bazę zbudowaną z kulek i pelletu w zalewie. Przygotowujemy kulki w całości i ich części wraz z pelletem zalewamy wybranym Boosterem, Liquid Foodem lub Bio Sosem i zasypujemy dowolnym PVA Crushed Mix. Tak przygotowana zanęta może pozostać w wiadrze przez długie miesiące bez obawy o utratę właściwości poszczególnych komponentów. Nie polecam przechowywania mieszanki kulek z pelletem w jednym pojemniku z uwagi na ich różnicę wilgotności. Pellet jest mocno wysuszonym produktem natomiast kulki dosyć mocno nasączone atraktorami. W przypadku dłuższego przechowywania takiej mieszanki dochodzi do wyrównania wilgotności w poszczególnych produktach tj. bardziej suche pellety wchłaniają wilgotność pochodzącą z kulek i w tym przypadku kulki tracą swój aromat tracąc nawet na objętości i stając się bardziej twardym produktem natomiast pellet znacząco rozmięka. Taka mieszanka niestety nie jest już tak wartościowa i traci swoje pierwotne właściwości w zakresie pracy w wodzie. Przygotowaną zanętę ładnie umieszczamy w wiaderku modułowym, które pozwala odizolować bazę zanętową od wybranych kulek smakowych i ułatwia nam transport wszystkiego w jednym opakowaniu. Dodatkowo możemy już umieścić w poszczególnych pojemnikach wybrane przypony z już założonymi kuleczkami. A opcja zamykania każdego z nich zabezpieczy nam zarówno zanętę jak i przynęty przed wysychaniem i utratą aromatów. Szczerze polecam tego typu wiadereczka.


Taki sposób przygotowania pozwoli nam wyruszyć na łowisko o każdej porze dnia i nocy. Zbudowanie swojego pakietu startowego w podobny sposób może sobie leżakować w zakątku domowym lub garażowym i nie zajmuje dużo miejsca a mamy świadomość że jesteśmy w ciągłej gotowości do podjęcia wyzwania nad wodą. Ilość sprzętu jaki zabieramy ze sobą z pewnością nam wystarczy na kilka – kilkanaście godzin wędkowania i możemy spokojnie się przemieszczać po brzegu łowiska w poszukiwaniu miejscówki bez utraty sił. Wbrew pozorom taki zestaw wcale dużo nie waży. Musimy mieć tą świadomość, że jak przez ten skromny czas uda nam się przechytrzyć jakiegoś cyprinusa to i tak będzie pełnia sukcesu a jak nie to wymarzony odpoczynek i tak się ziści. Teraz nic innego nam już nie zostało jak wyruszyć nad wodę i cieszyć się każdą tam spędzoną chwilą a karpik będzie tą przysłowiową „wisienką na torcie”……..
POWODZENIA I TRZYMAM KCIUKI!!!!
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii PORADY
