Wyprawa na Delous
Autor: Paweł Szewc
Data dodania: 15-01-2026
Wyświetleń: 194
Zapomniałem już o tej chęci pojechania nad Delous dopóki nie pojawiło się ogłoszenie sprzedaży właśnie stanowiska nr 5 w terminie sierpniowym. Siedząc na zasiadce dograłem szybko temat, że jedziemy z Adamem i po powrocie do domu już mieliśmy pewną rezerwację.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii KARPIOWE WYPRAWY
O tej czeskiej wodzie słyszałem już wiele lat wstecz ale jakoś ten zbiornik mnie nie przekonywał aby tam się zjawić. Kiedy jednak obejrzałem te wspaniałe łuskacze 20+, które są tam regularnie łowione postanowiłem jednak coś zarezerwować. Tutaj napotkałem się na niespodziankę nic niema co by mnie interesowało a nie ukrywam, że chciałem usiąść na stanowisku nr. 5. Powiedziałem sobie trudno i odpuściłem.
Zapomniałem już o tej chęci pojechania nad Delous dopóki nie pojawiło się ogłoszenie sprzedaży właśnie stanowiska nr 5 w terminie sierpniowym. Siedząc na zasiadce dograłem szybko temat, że jedziemy z Adamem i po powrocie do domu już mieliśmy pewną rezerwację.

Teraz czas było wszystko naszykować. Wiedziałem, że nie wolno sypać tam ziarnem ani orzechem a zatem bierzemy tylko kulki 20mm i pellet. Ukulałem zatem ponad 100kg kulek w kilku smakach a między innymi naszego testowego Tiggersa. Wiedziałem, że jeśli karpie pamiętają orzechy tygrysie to taki smak kulek przypadnie im do gustu. Przygotowałem więc ponad 100kg kulasów i ponad 100kg pelletu głównie 20mm oraz nieco drobniejszego na start aby zrobić szum w wodzie. Zrobiliśmy także od razu mieszanki kulek i pelletu zalane ekstraktem i sosami aby mieć na pierwsze nęcenie. Wszystko było gotowe a więc czas ruszać.
Zajechałem do Adama i tam przepakowaliśmy karpiowe graty do busa i wcześnie rano w drogę. Daleko nie jest przecież to nie Francja. Szybko dojechaliśmy i jeszcze dowiedzieliśmy się, że nasze stanowisko od rana jest już wolne więc możemy się rozkładać.
Szybki transport wodny czyli przeprawa na drugi brzeg z towarem po brzegi w pontonach i trzeciej łodzi dotarliśmy na stanowisko. Roboty co niemiara a zatem cały dzień ciężkiej pracy. Rozkładanie wszystkiego, sondowanie dna i wreszcie nęcenie i wywózka wędek. Późnym wieczorem było po wszystkim i wreszcie można odsapnąć. Na wstępie zasypaliśmy 3 główne miejscówki na głębokościach od 7 do 11 metrów w tym lekkie sypanie pod trzcinami na 2metrach pod brzegiem. Wsypaliśmy naprawdę grubo, coś ponad 30kg wszystkiego ale dokładnie już nie pamiętam. W każdym razie towaru poszło naprawdę sporo. Wtedy jednak marzyliśmy o jednym niech nam dadzą się wyspać tą pierwszą noc.
Tak dokładnie mieliśmy. W nocy ani pika. Wstaliśmy wypoczęci i zrobiliśmy poranną kawkę. Wreszcie w domu nad wodą i to jest piękne. Szkoda tylko, że z st. 5 niema widoku na góry ale cóż nie wszystko ma być doskonałe. Jest pięknie teraz tylko czekać na brania.
Jeśli pamięć mnie nie myli pierwsze branie było w biały dzień spod trzciny pod nogami. Wylądował pierwszy czeski karp i było super. Karpie widać było, że ich po prostu u nas niema. Nie pokazywały się za często ale spławy były coraz bliżej. W zasadzie dwie pierwsze doby były dość ubogie w brania ale co potem się wydarzyło przeszło nasze oczekiwania.
Nie zrażaliśmy się a regularnie dosypywaliśmy zanętę. Pamiętam doskonale kiedy mój kij pierwszy raz zagrał tą wspaniałą melodię. Nie było pików a była ostra jazda. Hol był długi męczący i w pełnym słońcu ale nie poddawałem się. Po kilkudziesięciu minutach wreszcie Adam go podbiera i jest pierwszy czeski karp i zarazem mój największy z tego kraju. Miał jak dobrze pamiętam ok. 17kg ale był naprawdę walecznym wojownikiem. Kiedy już mieliśmy po karpiu było już naprawdę super choć wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy co przed nami jest.
Po drugiej nocy się zaczęło. Wyjmuję pierwszą naszą rybę 20+ z tej zasiadki i jestem już spełniony. Nowy kraj, nowa woda i karp 20+ czego chcieć więcej. Dalej to już poleciało. Przez kolejne godziny zaczynamy łowić coraz więcej karpi. Widać, że ryba ostro weszła w łowisko a zatem dosypujemy za każdą wywózką łódki po 4 kg zanęty na zestaw i dodatkowo rozsypuję zanętę z pontonu. Musimy zatrzymać karpie w naszej strefie póki są te żarłoki. A uwierzcie mi ile byśmy nie wsypali to cały czas im było mało i mieliśmy branie za braniem a często nawet podwójne i razem holowaliśmy.
Karpie przez kolejny 3 dni biorą jak oszalałe a zanęta znika w zastraszającym tempie. Ryby są najaktywniejsze od godziny 9 do 17 popołudniu i biorą w największe upały przy tafelce na jeziorze. Myśleliśmy, że źle trafiliśmy bo upały ale karpiom to nie przeszkadzało.
Następnie łowimy kolejne ryby 20+ a w zasadzie sztuki takie jak 17-20kg to już tracimy rachubę ile ich było i ile ważyły. Liczymy zatem karpie 20+ i złowione sztuki ilościowo. Adam rozkręca się niesamowicie holując rybę za rybą i 20 za dwudziestką aż trafia na swojego największego 24+ choć drugi 23+ to też kolos. Jest naprawdę pięknie a my wyczerpani słońcem i holami oraz podnoszeniem tych potworów do fotek.
Kiedy mamy ze 40 karpi z drugiego brzegu przypływają Czesi spytać na co łowimy tyle karpi. Odpowiedź jest prosta na kulki orzechowe czyli naszego TIGGERSA, który w tej głębokiej wodzie sprawdził się doskonale. Oni mówią, że mieli zaledwie 4 ryby i w zasadzie u nich nic się nie dzieje. No cóż tak też bywa, że raz ryba jest tu a raz tam. My natomiast nie zwalniamy tempa i holujemy nadal.
Duże karpie po 5 dniach przestają brać mam na myśli te pełnołuskie 20+ a wchodzą lustrzenie 10-15kg. Pogoda się zmienia i wchodzi w łowisko drobniejsza ryba choć to przecież też wspaniałe ryby. Do końca karpie biorą w dzień i w nocy nie dając wytchnienia. W sumie naliczyliśmy ok. 80 brań bo naprawdę zgubiliśmy już rachubę. Mieliśmy 8 karpi 20+ i wiele takich 17-20. W każdym razie zasiadka z przypadku dała nam ogromną ilość adrenaliny za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni. Pewnie jeszcze tam wrócimy ale tym razem chcemy mieć góry na widoku.

Zajechałem do Adama i tam przepakowaliśmy karpiowe graty do busa i wcześnie rano w drogę. Daleko nie jest przecież to nie Francja. Szybko dojechaliśmy i jeszcze dowiedzieliśmy się, że nasze stanowisko od rana jest już wolne więc możemy się rozkładać.

Szybki transport wodny czyli przeprawa na drugi brzeg z towarem po brzegi w pontonach i trzeciej łodzi dotarliśmy na stanowisko. Roboty co niemiara a zatem cały dzień ciężkiej pracy. Rozkładanie wszystkiego, sondowanie dna i wreszcie nęcenie i wywózka wędek. Późnym wieczorem było po wszystkim i wreszcie można odsapnąć. Na wstępie zasypaliśmy 3 główne miejscówki na głębokościach od 7 do 11 metrów w tym lekkie sypanie pod trzcinami na 2metrach pod brzegiem. Wsypaliśmy naprawdę grubo, coś ponad 30kg wszystkiego ale dokładnie już nie pamiętam. W każdym razie towaru poszło naprawdę sporo. Wtedy jednak marzyliśmy o jednym niech nam dadzą się wyspać tą pierwszą noc.

Tak dokładnie mieliśmy. W nocy ani pika. Wstaliśmy wypoczęci i zrobiliśmy poranną kawkę. Wreszcie w domu nad wodą i to jest piękne. Szkoda tylko, że z st. 5 niema widoku na góry ale cóż nie wszystko ma być doskonałe. Jest pięknie teraz tylko czekać na brania.

Jeśli pamięć mnie nie myli pierwsze branie było w biały dzień spod trzciny pod nogami. Wylądował pierwszy czeski karp i było super. Karpie widać było, że ich po prostu u nas niema. Nie pokazywały się za często ale spławy były coraz bliżej. W zasadzie dwie pierwsze doby były dość ubogie w brania ale co potem się wydarzyło przeszło nasze oczekiwania.

Nie zrażaliśmy się a regularnie dosypywaliśmy zanętę. Pamiętam doskonale kiedy mój kij pierwszy raz zagrał tą wspaniałą melodię. Nie było pików a była ostra jazda. Hol był długi męczący i w pełnym słońcu ale nie poddawałem się. Po kilkudziesięciu minutach wreszcie Adam go podbiera i jest pierwszy czeski karp i zarazem mój największy z tego kraju. Miał jak dobrze pamiętam ok. 17kg ale był naprawdę walecznym wojownikiem. Kiedy już mieliśmy po karpiu było już naprawdę super choć wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie sprawy co przed nami jest.

Po drugiej nocy się zaczęło. Wyjmuję pierwszą naszą rybę 20+ z tej zasiadki i jestem już spełniony. Nowy kraj, nowa woda i karp 20+ czego chcieć więcej. Dalej to już poleciało. Przez kolejne godziny zaczynamy łowić coraz więcej karpi. Widać, że ryba ostro weszła w łowisko a zatem dosypujemy za każdą wywózką łódki po 4 kg zanęty na zestaw i dodatkowo rozsypuję zanętę z pontonu. Musimy zatrzymać karpie w naszej strefie póki są te żarłoki. A uwierzcie mi ile byśmy nie wsypali to cały czas im było mało i mieliśmy branie za braniem a często nawet podwójne i razem holowaliśmy.

Karpie przez kolejny 3 dni biorą jak oszalałe a zanęta znika w zastraszającym tempie. Ryby są najaktywniejsze od godziny 9 do 17 popołudniu i biorą w największe upały przy tafelce na jeziorze. Myśleliśmy, że źle trafiliśmy bo upały ale karpiom to nie przeszkadzało.
Następnie łowimy kolejne ryby 20+ a w zasadzie sztuki takie jak 17-20kg to już tracimy rachubę ile ich było i ile ważyły. Liczymy zatem karpie 20+ i złowione sztuki ilościowo. Adam rozkręca się niesamowicie holując rybę za rybą i 20 za dwudziestką aż trafia na swojego największego 24+ choć drugi 23+ to też kolos. Jest naprawdę pięknie a my wyczerpani słońcem i holami oraz podnoszeniem tych potworów do fotek.
Kiedy mamy ze 40 karpi z drugiego brzegu przypływają Czesi spytać na co łowimy tyle karpi. Odpowiedź jest prosta na kulki orzechowe czyli naszego TIGGERSA, który w tej głębokiej wodzie sprawdził się doskonale. Oni mówią, że mieli zaledwie 4 ryby i w zasadzie u nich nic się nie dzieje. No cóż tak też bywa, że raz ryba jest tu a raz tam. My natomiast nie zwalniamy tempa i holujemy nadal.

Duże karpie po 5 dniach przestają brać mam na myśli te pełnołuskie 20+ a wchodzą lustrzenie 10-15kg. Pogoda się zmienia i wchodzi w łowisko drobniejsza ryba choć to przecież też wspaniałe ryby. Do końca karpie biorą w dzień i w nocy nie dając wytchnienia. W sumie naliczyliśmy ok. 80 brań bo naprawdę zgubiliśmy już rachubę. Mieliśmy 8 karpi 20+ i wiele takich 17-20. W każdym razie zasiadka z przypadku dała nam ogromną ilość adrenaliny za co jesteśmy niezmiernie wdzięczni. Pewnie jeszcze tam wrócimy ale tym razem chcemy mieć góry na widoku.
Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii KARPIOWE WYPRAWY
