PolskiAngielski
Schowek 0
Twój schowek jest pusty
Koszyk 0
Twój koszyk jest pusty ...
Strona główna » Artykuły » PRZYNĘTY I ZANĘTY » Tropical Squide – Początek

Tropical Squide – Początek

Autor: Paweł Szewc Data dodania: 28-02-2025 Wyświetleń: 322
Wszystko ma swój początek w myślach. Najpierw pojawia się jakiś pomysł w głowie, jakaś myśl, którą chcemy rozwinąć. Wymyślamy większe czy mniejsze szczegóły a następnie wprowadzamy to do fizycznego świata. Podobnie było z Tropical Squidem. Po rozmowie z Kubą, który zaproponował nowy smak a mianowicie połączenie Squida z jakimś owocem zaczęła się burza mózgów. Pomysłów na owoce były bardzo różne bynajmniej na początku. Wiele z tych pomysłów powtarzała się z czymś co już jest na rynku a ja nie lubię powtarzać innych. Musiałem wymyślić coś swojego, czego niema. Wtedy zajrzałem do próbek nowych smaków, których corocznie mam naprawdę mnóstwo ale nie wszystko mi pasuje i nie wszystko da się wykorzystać. W rękę wpadły mi owoce tropikalne, które kiedyś stosowali moi koledzy z całkiem niezłym skutkiem. Pomyślałem to jest to, od tego zaczniemy testy.


Teraz pozostało dobrać do tego odpowiedni miks. Na początku pomyślałem, żeby zrobić podstawowy i bardzo prosty miks. Chciałem żeby kulka była dostępna cenowo dla każdego i dlatego poszedłem na kompromis. Postawiłem na proste i podstawowe składniki ale z dodatkiem mielonych konopi i innych całych i mielonych ziaren. Całą mieszankę mocno doprawiłem mieszanką ziół orientalnych. Dzięki temu zabiegowi miks uzyskał swoisty charakterystyczny zapach. Po zrobieniu pierwszych kulek i dodaniu miksu aromatów nowa przynęta była gotowa. Specjalnie niczym strasznie się nie wyróżniała. Sam zajęty targami i pracą nie łowiłem na te kulki bo po prostu nie byłem nad wodą. Spędziłem zaledwie jedną nockę ale i tak wtedy postawiłem na sprawdzonego Citrona bo łowiłem jeszcze w zimnej wodzie. Natomiast sporo kulek rozdałem klubowiczom, teamowiczom oraz klientom.
 
alt

W zasadzie zanim mogłem sam wypróbować Tropical Squida minęło sporo czasu. Uprzedzili mnie chłopaki z klubu. Co chwilę słyszałem Paweł dorzuć Tropicala do zamówienia bo biorą tylko na niego. Słyszałem to tyle razy, że sam nie mogłem się doczekać, kiedy ruszę nad wodę i sam założę Tropical Squida na włos. Chłopaki na początku testowali zwykłe tonące kulki. Natomiast ja musiałem dopracować topową wersję 4D i Hook Baity. Wreszcie po kilku tygodniach seria kulek była już gotowa. Złożyło się to praktycznie na mój majowy wyjazd nad śródleśne jezioro. Teraz mogłem śmiało sam wszystko sprawdzić czy rzeczywiście karpie bardzo szybko reagują na kulki Tropical Squid. Przede mną była tygodniowa zasiadka a więc masa czasu na testy. Zabrałem więc cały asortyment i zacząłem testy nowego smaku Tropical Squid.
 
alt
 
alt

Wreszcie jestem nad wodą i mogę sam założyć Tropicala na jeden z zestawów. Tradycyjnie kładę na bałwanka czyli kulka 4D tonąca + popek 15mm. Jeden z moich ulubionych zestawów przynęt. Początkowo za wiele się nie dzieje. Pierwsza nocka mija z braniami ale ryby lądują w zaczepach. Jednak mimo tego było branie na Tropical Squida co już na starcie dawało do myślenia. Po kilku dniach już naprawdę byłem pod wrażeniem kulki, którą przecież sam stworzyłem dzięki podpowiedzią Kuby. Okazało się, że największa ilość brań jest właśnie na kulkę Tropical Squide. Rozkręcałem się dalej i już drugi kij powędrował na Tropicala. Zresztą z kolegą z którym łowiłem po rozmowie okazało się że i on ma bardzo dużo brań na testową przynętę. Karpie po prostu w pierwszej kolejności wybierały kulki Tropical Squide. Na wędki z innymi przynętami brania też były ale musiałem na nie dłużej czekać. Robiłem roszady z przynętami i zawsze tam, gdzie lądował Tropical Squide to karpie znacznie szybciej brały. Widać było, że ryby bardzo dobrze reagują na nowy smak. Wiadomo nowa przynęta zwłaszcza  w wodzie, gdzie karpie nie znały wcześniej tego smaku robiła znaczny szum. W zasadzie sam byłem zdziwiony dlaczego na tę kulkę karpie tak dobrze reagują. Nic mądrego do głowy mi nie przychodzi ale po prostu czasem tak jest, że trafisz ze smakiem i składem idealnie pod gusta ryb. Tak właśnie stało się z kulkami Tropical Squide. Karpie po prostu za nim przepadały. Po tygodniu łowienia zrobiliśmy podsumowanie razem z kolegą. Mieliśmy w sumie na dwóch 55 brań z czego jakieś 90% brań mieliśmy na Tropical Squid. Czy to był przypadek? Można tak sądzić zwłaszcza, że była to moja jedna z pierwszych zasiadek. Jednak sezon dopiero się zaczynał a ja bardzo chciałem się dowiedzieć czy ta kulka ma to coś w sobie co przyciąga karpie jak magnes czy na tej jednej zasiadce po prostu dobrze trafiliśmy. Wieści od prawie 50 ludzi znad wód, którzy łowią na różnych wodach w Polsce były jednoznaczne. Każdy mówił mi jedno, że kulki się kończą bo biorą najszybciej na Tropical Squida. Byłem pod wrażeniem. Wiele wód a Tropical zamiata w większości z nich i naprawdę dobrze sobie radzi. Dodam, że były to wody bardzo zróżnicowane, zarówno komercyjne jak i dzikie PZW i wody zagraniczne. Od razu przypomniał mi się inny smak, który także odniósł potężny sukces i tą kulkę zawsze zakładam w nowych nieznanych wodach bo wiem, że ona mnie nigdy nie zawiedzie. Mowa tu o smaku Wild Krill, który jest do chwili obecnej numerem jeden uniwersalnej kulki, która sprawdza się niemal we wszystkich wodach. Czyżby Wild miał po tylu latach konkurencję? Wszystko jest na dobrej drodze aby tak się stało.
 
alt

Testy jednak trwały przez kolejne miesiące. Same informacje o efektach na Tropicala dają mi ogromną satysfakcję ale ja zawsze lubię sprawdzać wszystko sam na własnej skórze. Pojechałem zatem na nowe dość spore i dzikie jezioro. Zapomniana woda w lesie z dala od cywilizacji. Wiedziałem, że będzie to kolejna okazja do sprawdzenia Tropical Squida na innej nieznanej wodzie. Już wieczorem tego samego dnia dosłownie 3 godziny od wywózki miałem karpia oczywiście na Tropical Squida. Nie wierzyłem w to ale taka była rzeczywistość. Następnego dnia miałem z rana potężny odjazd również na Tropicala. Tym razem waga ciężka gruba Baśka miała 22 kilogramy. Teraz już wiem i niemal jestem pewny, że ta przynęta jest wyjątkowa i przyciąga karpie jak magnes. Naprawdę byłem dumny z siebie, że dokonałem takiej rzeczy. W zasadzie wcale się nie pomyliłem. Podczas tej samej zasiadki naliczyłem 19 brań z czego oczywiście 17 przypadło na Tropical Squida a dwa na Wild Krilla. Wynik naprawdę świetny jak na stare, zapomniane jezioro polodowcowe.
 
alt
 
alt

Testy w tamtym czasie zaczęły się jeszcze bardziej rozkręcać. Dochodziło do mnie mnóstwo wieści znad wody o karpiach 20+ i nie tylko. Każdy miał jedno do powiedzenia: „bez Tropical Squida nie jadę na zasiadkę”. Zbudowało to ogromną wiarę w tą kulkę, która stała się istnym magnesem na karpie. Kto tylko zabrał Tropicala nad wodę to grubo łowił. Sam bez tej przynęty się nie ruszałem nad wodę i tak pozostało do tej pory. Moje kolejne wielkie karpie złowiłem jesienią i także na Tropicala. Z wielkiej otwartej wody PZW dorwałem wielkiego lustrzenia 19kg a nad jeziorem w lesie, gdzie łowiłem wiosną dorwałem karpia 21kg dosłownie kilka minut po wywiezieniu zestawu. Sama jesień przypieczętowała sukcesy tej kulki. Sam wiele nie zrobiłem bowiem wystarczało założyć Tropical Squida na włos i cierpliwie czekać. Karpie same dawały o sobie znać biorąc na moje wędki. Sami możecie się o tym przekonać. Wystarczy założyć Tropical Squida na swój zestaw i tylko czekać.
 
alt
alt

Nie wierzcie mi co tu napisałem. Sam wiem dla siebie co przeżywałem przez ten cały sezon. Moje zdanie o kulce Tropical Squid jest już wyrobione. Teraz Wasza kolej. Jeśli macie wodę w której są karpie a nie wiecie na jaki smak postawić to spróbujcie Tropicala on Was z pewnością nie zawiedzie jeśli wykonacie wszystko jak należy. Powodzenia nad wodą!!!

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii PRZYNĘTY I ZANĘTY
Korzystanie z tej witryny oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji możesz znaleźć w naszej Polityce Cookies.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu